|
Lubuskie ślady II wojny światowej (4): Leśna Góra z żelbetu |
|
Wpisał: Gazeta Lubuska D.Chajewski
|
|
02.09.2008. |
Te umocnienia miały chronić Niemcy przed agresją... Polski. Trzeba obejrzeć ten unikalny skansen fortyfikacyjny.
O MRU wiedzą wszyscy. Stąd pewnie, gdy słyszymy, że Lubuskie jest zagłębiem... bunkrów, wszystko składamy na karb tej atrakcji. Ale wystarczy pojechać do podzielonogórskiej Leśnej Góry, aby przekonać się, że mniej znane atrakcje są równie interesujące. Tutaj czeka na odkrycie Linia Odry. Na próżno w tej Leśnej Górze szukać szpitala znanego z "Na dobre i na złe”. Jednak pierwsza atrakcja czeka nas już przy moście (tutaj musimy skręcić w prawo). Niewielki stalowy kapelusz to kopuła obserwacyjna...
6 centymetrów stali
Oto jedyny widoczny element żelbetowego schronu obserwacyjnego tzw. Pozycji Odry. Został wybudowany w 1935 roku i był przeznaczony dla ośmiu żołnierzy. Grubość pancerza kopuły wynosi 6 cm, jego waga 2 tys. kg. Schron "pilnował” mostu łączącego Leśną Górę z położonymi na drugim brzegu Odry Cigacicami.
|
|
Szczecin - Pod magistratem był kiedyś szpital?- |
|
Wpisał: Alu Jarek
|
|
31.08.2008. |
Tunel odkryty pod ul. Szymanowskiego przy szczecińskim Urzędzie Miasta to być może pozostałości po niemieckim lazarecie z czasów II wojny światowej. Ku hipotezie o podziemnym szpitalu skłania się znany szczeciński przewodnik turystyczny Ryszard Kotla.
- Nie ma wątpliwości, że Niemcy musieli mieć podziemne szpitale, które umożliwiałyby normalne funkcjonowanie w czasie nalotów - mówi. - Na to, że pod ul. Szymanowskiego był jeden z nich, wskazuje bliskość urzędu i szpitala, gdzie leczeni byli żołnierze i oficerowie, na których Niemcom bardzo zależało. Rozmawiałem też z Niemcami, których bliscy zmarli w podziemnym szczecińskim szpitalu. Jednak nie ma pewności co do jego lokalizacji, bo z jednej strony brak dokumentacji, z drugiej przez lata była to tajemnica. |
|
Wpisał: Administrator
|
|
26.08.2008. |
 Artur “GORZO-wiak Skrabucha (lat 36.) - bunkrowiec, podróżnik, fotograf odszedł od Nas w tragicznych okolicznościach. Trudno coś powiedzieć, czy poradzić w takiej sytuacji, najlepsze wydaje się być milczenie. My natomiast chcemy pamiętać Artura takim jakim był dla Nas bunkrowców: zabawnym i twardym kumplem z zasadami. Lubił bunkry tak jak My, może nawet bardziej. Niejednokrotnie można było Gorza spotkać wędrującego w samotności po systemie podziemnym. Doskonale był znany ekipie z lat 80-90 był ze Starej Gwardii zielonogórsko-gorzowskiej. Uwielbiał, podróże bunkry I dziwne miejsca, jakieś ruiny zamki... ludzi raczej mniej. Jak większość starej gwardii pod koniec lat 90 zniknął z bunkrowego świata pojawił się w 2001 roku na Sylwestra na 715 organizowanego przeze mnie wspólnie z młodą ekipą Wrocławską. Po prostu trafił, wiedział, że zawsze ktoś na sylwka jest pod ziemią to przyjechał. Był odważny i zdeterminowany nigdy nie czekał, aż kolesie się łaskawie ruszą na bunkry, brał plecak i jechał sam. W 1996roku był jednym z założycieli Towarzystwa Przyjaciół Fortyfikacji w Zielonej Górze. Coś robił, miał sposób na życie. Tyle mogę napisać o Naszym wspólnym koledze bunkrowym bracie, którego na pewno nie zapomnimy! Makaron Kika słów jakie napisała siostra Gorzowiaka – Agnieszka:
Był moim Bratem,skrytym,zamkniętym w sobie,rodzaj samotnika....ale był Kochany bo zawsze mogłam na niego liczyć....Kochał te swoje bunkry tak bardzo, ze 16 lat temu (miałam wtedy 16 lat a on 18) zabrał mnie tam by pokazać to wszystko co Go tak bardzo fascynowało...Jego pasja to bunkry, wyjazdy w Polskę, zwiedzanie zabytków oraz ich fotografowanie...tych zdjęć jest mnóstwo...mnóstwo zamków, starych ruin, pięknych zakątków...tylko Jego brak na zdjęciach. Zawsze Go prosiłam by chociaż jedną fotkę zawsze zrobił sobie...by było Mu na pamiątkę na stare lata ze tam był....ale nie słuchał...Potrafił godzinami opowiadać o miejscach, które już zwiedził...o planach gdzie chce pojechać... zobaczyć... Kochał to wszystko....jednak brakowało mu tej wolności....nie umiał i nie potrafił pogodzić się z tym, że Człowiek jest w pewnym sensie uwiązany do miejsca...ze nie jest tak do końca wolny (mowie tu o pracy i sprawach przyziemnych) Artur lubił...gotować,robił najwspanialszą jajecznice i spaghetti, chociaż jego placuszki są wyśmienite.... Agusia
Najszczersze kondolencje rodznie i bliskim składa redakcja serwisu Gorzo - pozdrów Chomika, Gonza, Dudusia, Mateusza i Agnieszkę od Nas... |
|
Zmieniony ( 27.08.2008. )
|
|
Wpisał: Makaron
|
|
13.08.2008. |
|
Długo kazaliśmy Wam czekać na kilka zdjęć ze zlotu w Giżycku, czy warto było ocenicie sami. Wszystkim uczestnikom zlotu serdecznie dziękujemy za niepowtarzalną atmosferę jaką udało Nam się wspólnie stworzyć, mimo wszystko uważam, że się starzejemy jeszcze rok temu nie pozwolilibyśmy sobie na takie zachowanie "studencików" jakie miało moiejsce w nocy, a koszarowiec wzielibyśmy szturmem. Jeszcze raz wielkie dzięki i zapraszamy do przegladania zdjęć i filmików.
GALERIA |
|
|
Wpisał: sister
|
|
10.08.2008. |
|
Środa rano – 6.25, stacja PKP Międzyrzecz w tym miejscu zaczął się dla mnie i Lidki tegoroczny Woodstock. Po drodze w Skwierzynie wskakuje Hendrix i taka ekipą jedziemy na kolejną edycje tego festiwalu. To już XIV Przystanek Woodstock w Kostrzynie nad Odrą. Pociągi jeszcze świecą pustkami, dopiero na mieście na miejscu ukazują się pierwsi woodstockowicze. Po raz kolejny ruszamy dobrze znana już nam drogą na pole namiotowe. Na Przystanku również jeszcze pustawo. Po wcześniejszych ustaleniach na forum udajemy się w sektory L i M gdzie miała powstać „Bunkrowa wioska”. Na miejscu ku naszemu zdziwieniu odkrywamy, że w ich rejonie znajduje się „Wioska Wojskowa”, która nie była zaznaczona na mapie Przystanku - żołnierze z 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej z Międzyrzecza i Wędrzyna. Długo się nie zastanawiamy i nieopodal wejścia „do wojska” rozstawiamy namiot i szykujemy maszt na flagi! Reszta dnia mija nam na zajrzeniu w stare kąty pola i błogim lenistwie – straszny upał towarzyszy nam od rana więc można się przy okazji trochę poopalać :) oraz poznajemy sąsiadów :) |
|
Zmieniony ( 14.08.2008. )
|
|
|
Wpisał: Administrator
|
|
30.07.2008. |
W czasie wojny pracowałem w majątku należącym do właściciela - Paula Szkiela w Niemczech, na terenach, które później zostały włączone do Polski. Praca z końmi nie wychodziła mi zbyt dobrze, przez co ekonom był bardzo niezadowolony. Właściciel Paul Szkiel miał obowiązek dwa razy w tygodniu wysyłać "podwode”, czyli konny wóz - platformę do Staropola (Sztarpel). W Staropolu znajdowały się głównie magazyny wojskowe, woziłem z nich różnego rodzaju skrzynie i pakunki, lampy "karlistówki”, małe "dynamówki” z silniczkiem, napędzane na benzynę, a także piach, żwir, wapno. |
|
|
Twierdza Srebrna Góra - rozpoczete remonty! |
|
Wpisał: Administrator
|
|
30.07.2008. |
|
W dniu 15.07.2008 r. oficjalnie zostały rozpoczęte prace remontowe na twierdzy, na które otrzymaliśmy dofinansowanie ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Dziedzictwo Kulturowe. Uroczyście, pierwszą łopatę wbiła Pani Poseł Monika Wielichowska, w asyście Starosty Ząbkowickiego Pana Ryszarda Nowaka, w ramach podziękowania za wsparcie naszych wysiłków związane z pozyskaniem dofinansowania. Dofinansowanie które, otrzymała twierdza na prace remontowe to suma 1.400.000 zł. Przeznaczone ono zostało w całości na renowację fortu Donjon.
|
|
|
|
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»
|
| Pozycje: 71 - 84 z 163 |